w

Mistrzostwa Polski w Spławiku…. dzień 3

No to zaczynamy zabawę! Pogoda od rana nie rozpieszcza. Kropi deszcz, mocno wieje, nie będzie to łatwe łowienie. Nie ułatwia też fakt, że mamy w sektorze kilku dobrych zawodników z GP. W sumie to tam nie ma słabych... 😊

Gruntowanie pokazuje, że dno też jest „łaskawe”. Trochę czasu upłynęło zanim Karol zdecydował się na dobre gdzie postawić platformę z koszem.

Na „trójce” Maciej – będę go bacznie obserwował, zwłaszcza, że obok na 4-ce siedział Mateusz Łapacz (którego można uznać za najwiekszego pechowca, gdyż w pierwszy dzień wygrał sektor, a w drugi zabrakło mu 25g do ponownej wygranej sektorowej i zdobycia 2 punktów w dwa dni, co dałoby mu Mistrza Polski... ehh ryby!)

Jeszcze tylko przygotowanie przynęt i zanęt do sprawdzenia przez komisję sędziwską i gotowy do łowienia! No prawie bo jeszcze wrócił do gruntowania 😊

Ryby współpracowały średnio, zwłaszcza te większe. Główną zdobyczą były małe krąpie i uklejki. Łowione właściwie na każdej długości, od 13m do topa 3 elem. pod nogami.

Krąpiki wielkości dłoni i czy ledwo wymiarowe jazie były już pożądanymi bonusami. Niestety tych nie było za dużo.