w

Styczniowy poranek nad Notecią

W wolny od zawodów weekend postanowiłem wyskoczyć na kilka godzin nad Noteć z nadzieją, że uda się coś złowić… bo jeśli nie to te kule sam zjem 😉

Co jest w tej kulki oprócz mrożonych robaków i trochę jokersa? Sam nie wiem, (nie pamiętam, bo to jakieś mrożonki były 🙂

Pożywny pączuś?

Trochę to trwało zanim pierwszy krąpik zapozował do zdjęcia.

A jak to będzie pierwszy i ostatni? Lepiej zrobię mu jeszcze jedno zdjęcie z bliska! 🙂

Na szczęście wziąło jeszcze kilka innych sztuk, chociaż szału nie było...

Tuż przed końcem 4h sesji - leszczyk 720g

Kilka fotek i rybki wracają do wody

Do następnego spotkania trochę urosną!

Co myślisz?

Dodaj komentarz