Zachęcony wczorajszym dobrym wynikiem (czytaj leszczem 1900g :)) postanowiliśmy kolejny pojedynek odbyć jeszcze raz na Noteci w Milczu. Niestety tym razem duże leszcze nie trafiły do podbieraka, ale nie można powiedzieć, że nie współpracowały, bo jeden z nich zawitał na haczyku Karola, no ale nie dał się wyjąć z wody 🙂

Rzut oka na arenę naszych zmagań.

Stanowisko bliżej mostu. Można napisać już, że to moje 🙂

Drennan, w górę rzeki ode mnie jakieś 80-100m, więc się nie splączemy nawet jakby jakiś lechol chciał poszaleć 🙂

Szybkie gruntowanie... woda jakby wyższa o 20-25cm niż tydzień temu.

Co my tu mamy?

Niepocieszna mina Karlosa, zaraz po tym jak duży leszcz postanowił jednak spaść z haka...

Czas na ważnie... szału nie ma, zwłaszcza, że postanowiliśmy nie zaliczać uklejek, których jak się okazało dzisiaj było na "gęsto"...

21 sztuk, 2180g z wiaderkiem... nie wróży za dobrze 🙂

Drennan do końca nie był pewien czy wygra...

Ryb jakby o połowę mniej, jednak 3 leszczyki (wśród nich "największa ryba" leszcz 30,3mm - do klasyfikacji największej mieliśmy brać tylko ponad 30cm sztuki :)) i kilka płotek dały wynik 2240g i niestety dla mnie, kolejny punkt dla Karola!

6:5 - jest się z czego cieszyć :).... chyba Ty 🙁